piątek, 19 listopada 2010

Przebaczenie...

Podsunęłam ten temat pewnej osobie ale skoro nie wykorzystał go jeszcze to postanowiłam sama go napisać. A mianowicie chciałam poruszyć temat o przebaczeniu. Tak jest to dość trudny temat i każdy ma swoje zdanie ale postaram się użyć tylko swojego doświadczenia. Sama wiem po sobie jak trudno jest wybaczyć komuś kto nas bardzo zranił. Czujemy wtedy gniew, złość i nienawiść. Nie chcemy widzieć tej osoby ani z nią rozmawiać. Nie chcemy słuchać żadnych jej wyjaśnień, bo uważamy, że to i tak nie zmniejszy naszego bólu, upokorzenia. To są normalne reakcje człowieka, który został w jakiś sposób oszukany.  Tak więc przebaczenie drugiemu człowiekowi przychodzi nam z wielkim trudem, ciężko jest nam wypowiedzieć słowa “wybaczam Ci” gdy w naszym sercu jest ból, gniew i złość. Początkowo jest nam ciężko przyzwyczaić się do tego co się stało, jednak czas leczy rany, nie zapominamy o tym co się wydarzyło ale potrafimy z tym żyć i po pewnym czasie potrafimy nawet wybaczyć, mimo tego, że jakiś ból jest ciągle w naszym sercu.

A Jezus Chrystus? On przecież wybacza nam każdego dnia, nawet kilka razy dziennie. My ciągle popełniamy te same grzechy, czasami nawet nie staramy się ich naprawić. Każdym naszych grzechem ranimy Jezusa coraz bardziej, tak jakbyśmy z każdym naszym grzechem przybijali Go do krzyża na nowo. Mimo tego Chrystus cały czas nas kocha i czeka tylko aż przyjdziemy Go poprosić o przebaczenie, które następuje w sakramencie pokuty i pojednania. Po takim oczyszczeniu jesteśmy jak nowo narodzeni, nasze serce, nasza dusza zostaje oczyszczona, jest czysta. My wychodząc z konfesjonału jesteśmy radośni, pełni nadziei i siły na dalszą walkę z grzechem, mamy świadomość, że nie jesteśmy sami, bo jest z nami Chrystus.


Dziękuję Ci Boże za sakrament pokuty i pojednania, w którym mogę doświadczyć Twojej miłości i miłosierdzia. Proszę Cię Panie o siłę w przebaczaniu drugiemu człowiekowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz